Dark Echoes: Słowami o dźwiękach

Blindead, Mun, Fleshworld – Wrocław, Pralnia, 28.04.2019

“Niewiosna” jest ewenementem – nieoczywistym spotkaniem różnych stylistycznie środowisk. Nie pierwszym takim spotkaniem gdy wspomnieć wspólny projekt Nihila i Havoca „Seagulls Insane And Swans Deceased Mining Out The Void” sprzed kilku lat. Obecne spotkanie jest jednak pierwszym, gdy przyjmiemy, że to Blindead a nie działanie poboczne, choć może tak właśnie wyglądała geneza tego materiału. „Niewiosna” jest więc oczywistą deklaracją kolejnego rozdziału w historii grupy. Nawet, jeżeli miałby to być rozdział chwilowy, co wydają się sugerować zaangażowani weń muzycy.

Ruch to kontrowersyjny, ale tylko na pierwszy rzut oka. Bo co złego mogłoby się wydarzyć? Odrzucenie zespołu przez publiczność? W ostatnich latach gwiazda Blindead nieco przygasła, mimo że w okolicach „Affliction XXIX II MXMVI” zdawali się wchodzić do pierwszej ligi rodzimego metalu. Późniejsze eksperymenty były artystycznie satysfakcjonujące, jednak, jak często w takich przypadkach, rozmijały się z oczekiwaniami części odbiorców. Nie pomagały też zmiany w składzie, zwłaszcza na stanowisku wokalisty. Dziś Blindead to trio z gościnnym udziałem śpiewającego Nihila. „Niewiosna” przyjęta została z zainteresowaniem, tym większa ciekawość powodowała mną, by sprawdzić jak ten skład wypada na żywo.

Na początek intro, podobne jak na płycie, tylko dłuższe. Gdy wszyscy byli na scenie, pierwszym co rzuciło mi się w oczy było to, że mimo mocnej osobowości artystycznej, Nihil nie zdominował tego spektaklu. Mimo, że „Niewiosna” jest materiałem na którym odcisnął dosadne, centralne wręcz piętno.

Koncert nie był wiernym odegraniem całości, jak na płycie. Zmiany pojawiały się w części tekstów jak i ich interpretacjach przez wokalistę. Jego partie brzmiały ostrzej, bardziej dosadnie, z mniejszą subtelnością, która jednak w materiale studyjnym się pojawiała. Zmiany odczuwalne były również w muzyce, zwłaszcza w drugim kawałku, który w pewnym momencie przerodził się w ostry elektroniczny beat napędzany przez Hervyego. Moment ten sprawiał wrażenie przegiętego i wsadzonego w muzyczne spektrum na siłę, jednak po chwili dołączała do tego reszta zespołu, wracając do brzmieniowego punktu wyjścia.

Odnoszę wrażenie, że koncert uwypuklił plusy i minusy strony tego materiału, będący dwiema stronami tego samego medalu. Muzyczne kontrasty, transowość, dziwność świata kreowanego przez Nihila, na żywo robią jeszcze większe wrażenie, tym bardziej, gdy wchodzi w bardzo ekspresywne zachowanie. Nie pozostawał mu dłużny Havoc, który mimo sporych rozmiarów, szalał po scenie z zapałem. Jednak decyzja o graniu płyty w całości, mimo wplatanych zmian, spowodowała, że czasem klimat się ulatniał. Na szczęście pojedyncze takie momenty nie psuły zbytnio całości.

Reasumując, największy zachwyt koncertem spowodowało spotęgowanie tej odjechanej atmosfery towarzyszącej „niewiosennemu” szaleństwu. Blindead z Nihilem sprawdzili się znakomicie. Nie wiem jak długo ten skład będzie grać razem. Być może faktycznie zakończy się na kilku kwietniowych występach, a może muzycy postanowią zrobić razem coś jeszcze. Życzyłbym sobie, aby ten sukces był czynnikiem stabilizującym, który znowu wprowadzi zespół na tory satysfakcji.

W roli supportów wystąpili grający space / doom rocka MuN, których koncert momentami był porywający, w tych bardziej dynamicznych fragmentach, a czasem trochę nużył, oraz Fleshworld, stawiający na bardziej wściekłe dźwięki z pogranicza sludge i hardcoru.

Igor Waniurski