Dark Echoes: Słowami o dźwiękach

Relacja z poznańskiego koncertu Pink Freud – 25.02.2016

Pink Freud – Poznań, 9 Stóp – 25.02.2016

pink freud

To był mój trzeci kontakt na żywo z zespołem Pink Freud. Osiem lat temu usłyszałem ich po raz pierwszy podczas Międzynarodowych Warsztatów Jazzowych w Chodzieży. Następnym ich występem delektowałem się podczas Męskiego Grania. Czwartkowy wieczór w poznańskim klubie 9 Stóp wypełniony był właśnie ich wspaniałą, szaleńczą muzyką o której tak naprawdę ciężko jest mi pisać w logicznych słowach.

W 2012 roku Pink Freud wydali niezwykły album „Horse & Power”. Tego wieczoru zespół zaprezentował go w całości wraz z typowymi jazzowymi partiami improwizacji.

12776753_940742346003897_1384260635_o

Koncert, tak jak i płytę rozpoczęła Konichiwa – powoli rozkręcający się utwór rozpoczynany od dźwięków saksofonu Tomasza Dudy. Zgromadzoną publiczność przywitał lider zespołu Wojtek Mazolewski – basista i główny kompozytor. Dalej było tak jak na płycie, bez większych zmian, oprócz genialnych i elektryzujących improwizacji, solówek perkusyjnych albo świetnego sola Mazolewskiego z użyciem przesteru. Czadowe dźwięki mogły w bardzo prosty sposób naelektryzować wszystkich słuchaczy koncertu. Wyróżnić trzeba również świetne wykonania Bourbonu oraz niezwykłego G-Spot.

Cudownie było usłyszeć ich kolejny raz. Zespół, który zjeździł już niezły kawał świata, a teraz wydał kolejny album „Pink Freud plays Autechre”, a marcu ukaże się wspólna płyta z Lao Che.

Szczerze pisząc, nie byłem pewny co do dobrego nagłośnienia w tym miejscu, ale trzeba przyznać, że koncert udało się nagłośnić bardzo przyzwoicie, a frekwencja w miarę dopisała.

Szczególnie ucieszyły mnie bardzo dwa bisy – publiczność nie musiała długo na nie czekać. Stwierdzam, że był to jak na razie najlepszy koncert Pink Freud na jakim byłem.

Czekamy na koncerty z muzyką z „Pink Freud plays Autechre” i wspólne występy z Lao Che.

Łukasz Krawiec