Dark Echoes: Słowami o dźwiękach

Relacja z koncertu Entombed A.D. i Voivod we Wrocławiu

koncertów ostatnio ci u nas dostatek, ale nic to, chcemy więcej. Na wieść o tym, że wspólna trasa Entombed A.D. i Voivod będzie mieć swój przystanek we Wrocławiu, z zadowolenia zacierałem ręce. Wiadomo, oto dwie legendy – aktywni do dziś protoplaści technicznego thrashu oraz klasycy szwedzkiej szkoły death metal. Nawet, jeżeli tych drugich reprezentuje tylko jeden członek oryginalnego składu.

20161028_211621

W momencie, w którym wszedłem na salę klubu Alibi, kanadyjski Voivod już na niej się instalował. Po chwili zgasły światła, zabrzmiało intro i … oto są uwielbiani nie tylko w naszym kraju bogowie. Zaczęli od „Killing Technology”, ale w radości z kolejnych ciosów przeszkadzało słabe, mało klarowne brzmienie. Na szczęście poprawiło się ono po paru kawałka i od połowy koncertu właściwie nie było się do czego przyczepić. No, może tylko do czasu jego trwania, bo zespół z takim dorobkiem mógłby grać dwie godzin a wciąż byłoby mało. Usłyszeliśmy dwa numery z ostatniej EPki „Post Society”, a więc tytułowy i „Fall”. Reszta setu stanowiła skromny wybór reprezentacji kilku innych płyt. Nie zabrakło „Tribal Convictions” i „Psychic Vacuum” z „Dimension Hatröss”. Z mojej ulubionej „Nothingface” zagrali tylko „The Unknown Knowns”, ale za to co to było za wykonanie. Krótki koncert przełożył się chyba na energię, jaką muzycy emanowali na scenie. Jakby napędzał ich reaktor jądrowy, byli w ciągły ruchu, tryskali radością i szaleństwem. Publiczność może nie była liczna (choć bez dramatu), ale reagowała z entuzjazmem. Szczególnie wzruszający był moment, w którym na scenie pojawiła się flaga dedykowana zmarłem przed laty gitarzyście grupy Piggy’emu.

20161028_224312

Entombed A.D. to twór, któremu przewodzi wokalista LG Petrov, któremu towarzyszy kilku muzyków znanych z ostatniego wcielenia Entombed. Pal licho sądowe batalie pomiędzy byłymi kolegami ze szwedzkiej legendy. Entombed A.D. wydali dwie płyty studyjne, które, choć oczywiście do klasyków się nie umywają, przynoszą przyzwoitą porcję death metalu w starym stylu. Nie trzeba się chyba domyślać, że gro setlisty stanowiły rzeczy sprzed lat, znane i lubiane. LG wytoczył się na scenę dzierżąc w jednej ręce butelkę piwa, a w drugiej w połowie opróżnioną żubrówkę. Ten imprezowy charakter zdominował cały koncert, podczas której wódka poszła nawet w pewnym momencie w publiczność. Ale bez szydery. Szwedzi zagrali zabójczy set, którego intensywność i death’n’rollowy klimat były wiele radosne. Usłyszeć takie klasyki jak „Left Hand Path”, „Living Dead” czy „Wolverine Blues” – bezcenne. Bez pohukiwania LG numery te nie mają racji bytu. Nawet nowsze numery, taki jak „Midas in Reverse” czy „Dead Dawn” wypadły nieźle w tym zestawieniu. Entombed A.D. na scenie to bezustanna sieczka. Panowie z „oryginalnego” Entombed, którzy wracają niedługo na scenę, będą mieli nie lada orzech do zgryzienia.

20161028_225507

Niestety, nie dane mi było zobaczyć supportujących Barren Womb i Lord Dying. Opinie, jakie pojawiały się jednak po ich występach były pozytywne.

Tekst i zdjęcia: Igor Waniurski

20161028_232201