Dark Echoes: Słowami o dźwiękach

Wywiad z zespołem Peace&War

Information! Nasza recenzja debiutu Peace&War – „Łupiąc kamienie”:
http://darkechoes.com/recenzje/peacewar-lupiac-kamienie/

Peace&War_2012

 

Wywiad z zespołem Peace&War.

Na pytania odpowiedział Atanazy Skrzat.
1. Pokój i Wojna – dla mnie to od początku przewrotność, która pro
wokuje do zapytania o inspirację, czy nawiązujecie w jakikolwiek sposób do słynnej powieści Lwa Tołstoja?

Nazwa zespołu nie ma zupełnie nic wspólnego z powieścią Lwa T., oddaje dość trafn

ie pewnie nasze fascynacje magnetyzmem przeciwności. Owy magnetyzm to pewna zależność przeciwności jaką można zauważyć na przykładach takich jak: czarne-białe,woda-ogień, kobieta-mężczyzna, czy bardziej żartobliwie: wilk-zając, Tusk-Kaczyński – każda część z tych zestawień jest skrajnie wobec siebie różna, ale również nie potrafi istnieć bez siebie, badź jest mniej wyrazista bez tła czy porównania z przeciwnością. .[/three_fourth]

2. Opowiedz o tym kim jesteście, wasze początki muzyczne zahaczają o lata 90, znacznie dalej niż przygotowanie płyty „Łupiąc Kamienie”.

W zasadzie zespół powstał w 2011 roku. Mieliśmy jakieś wspólne doświadczenia w przeszłości, ale to były bardziej próby poznania się w trakcie grania niż poważne projekty muzyczne. Zespół ma dwóch liderów, którzy są również wokalistami, czyli Paweł Maśny i ja. Grają z nami również: Artur Marek Osuch – gitara basowa, Hubert Murawski – perkusja, Rafał Buczek – klawisze i od niedawna Mak Aron – gitara.
Ten album jest zapisem wypadkowej twórczości z wczoraj i dzisiaj ze wskazaniem na wczoraj.

3. W inspiracjach muzycznych można wyczuć, zresztą sami się przyznajecie zapatrzeniem w dorobek muzyczny takich wytwórni jak 4AD, czy początki MUTE Records. Lata ’80? Bo przecież Dead Can Dance, Depeche Mode – to chyba największe sławy kojarzące się z tymi hasłami.

Wejście na „rynek” muzyczny z takim projektem jak nasz nie będąc wcześniej żadną marką wymaga niestety odwoływania się do przykładów. Jednak przykłady te raczej nie są inspiracjami, a bardziej bliskimi duszami. DCD jest po prostu piękny i monumentalny, DM jest najbardziej ambitnym popem jaki kiedykolwiek powstał (to jest pozytywna opinia) i w tym jest ich siła. W wymienionych wytwórniach były silniejsze postacie w sensie artystycznym i zbieżnym z nami, np: The Birthday Party, The Wolfgang Press, czy również Joy Division z Factory.
My jesteśmy bez zbędnego nadęcia wyjątkowi i ciężko nas z czymkolwiek kojarzyć jednoznacznie, również nadal jesteśmy na poziomie koncepcji (żart!), poszukujemy odpowiedniej produkcji tych koncepcji. Myśl, że z każdym nowym utworem ta część staje się dojrzalsza.

4. Wielu muzyków przyznaje się do edukacji muzycznej na którą ogromny wpływ miało to co w ciężkich czasach ograniczenia dostępu do światowego dorobku miały takie autorytety jak Piotr Kaczkowski, Tomek Beksiński, słowem „Radiowa Trójka”, kto pokierował gustami muzycznymi w Waszym przypadku?

Oczywiście „Trójka” i szczególnie Tomek Beksiński miały wkład w przybliżaniu nam świata zza kurtyny. Korzystaliśmy również z pirackich kaset z firm DIGI i TAKT, które były naprawdę ukierunkowane na muzykę ambitną. Można gdybać, że jest duże prawdopodobieństwo, że gdyby Tomek dziś żył byłby potencjalnym wsparciem dla naszej muzyki. Obecnie nie widzimy żadnego Johna Peela na polskim rynku. Szkoda!

5. Wiele przewrotności, i w muzyce i w tekstach, i jak to mówią w każdym calu… czyli jednak ALTERNATYWA. Jak dzisiaj rozumiana jest ta szuflada przez Was – którzy się w niej znaleźliście, chcąc nie chcąc.

Alternatywa to spore uogólnienie. Rynek muzyczny, odbiorcy wymagają etykiety. Do tzw. Alternatywy jest nam najbliżej ze wszystkich rozpoznawalnych etykiet ale to nie oznacza, że bardzo blisko. To słowo obecnie w muzyce nie oznacza stosunku do “mainstreamu” czy bycia “anty coś tam”,  a bardziej oznacza bycie wszystkim co nie jest reggae, metalem, Hip-Hopem, poezją śpiewaną. Czyli tacy jacyś odmieńcy. Mimo wszystko można by się pokusić, że jesteśmy jakąś inna, swoistą opcją (alternatywą) dla przeważających trendów na obecnym rynku muzycznym w Polsce. Myślę również, że jesteśmy oryginalni, jako że w Polsce to nie jest trudne …zupełnie.

6. Stykając się po raz pierwszy z Waszą płytą zaczęłam od czytania tekstów i przyznam się, że miałam problem z nie tyle zrozumieniem co ze słynnym hasłem „ co poeta miał na mysli” , inaczej mówiąc są dość chaotyczne i niespójne, jakby poeta był po kilku głębszych…

Teksty są dosyć osobiste, ale nie enigmatyczne. Być może odbiegają od standardów muzyki rockowej czy pop, typu: łatwo, szybko i z ketchupem; nie są też poezją śpiewaną, w czystym tego słowa znaczeniu. Te pytanie przyznam trochę mnie zaskoczyło (również w recenzji). Dotychczas w przeróżnych recenzjach kwestia tekstów była wymieniana jako najsilniejszy element naszego projektu. No cóż być może wymagają więcej uwagi od słuchacza.

7. Muzycznie płyta też operuje sporym chaosem stylistycznym, przypomina bardziej składankę różnych wykonawców niż przemyślany koncepcyjnie album… Jedynym zwornikiem jest bardzo charakterystyczny głos wokalisty, do złudzenia podobny do Jarka Janiszewskiego z Bielizny…

Album nie jest koncept albumem i nie będzie miał kontynuacji. Jest zbiorem naszej dotychczasowej twórczości i zamknięciem przeszłości. Zgodzę się, że być może 2-3 utwory trochę odbiegają od reszty, ale nie mogę się zgodzić, że jest chaotyczny stylistycznie, bo w każdym łupane są kamienie. Myślę, że taka opinia to taki pozytywny szok po pojedynczym przesłuchaniu płyty. Co do kwestii wokali – na płycie śpiewają dwie osoby, każda po 5 utworów, więc nasuwa się pytanie: który? Przyznam że porównanie z Jarkiem Janiszewskim to dla nas zupełna premiera porównawcza. Ale jakoś… chyba nie to i nie tak.

8. Alternatywa w Polsce właściwie od lat kojarzona jest z Kazikiem, Maleńczukiem, Bielizną, Muńkiem i wieloma wieloma gwiazdami którzy na swoją sławę pracowali długo od lat ’80, jest tam jeszcze miejsce dla Was?

Z tych wszystkich szacownych Panów jacy są wymienieni nikt już nie gra Alternatywy w starym znaczeniu, a niektórzy nigdy jej nie grali. To jest albo typowy rock, hip-hop albo estrada. Maleńczuk ma bardzo dobry wokal i tyle. Kazik to historia i instytucja, ale artystycznie się rozmywa, za duży akcent stawia na socjologię i zabawę. Muniek – szacun za osobowość, ale nigdy nie grał muzyki bliskiej memu sercu. Czyli miejsca jest tyle, że ho ho.
Tak na poważnie, to nasz rynek dopiero sie odbija od szoku wolności i małpowania produktow zachodu. Naród względnie się wzbogacił i nie czuje już tak strachu głodu czy mieszkania. Zaczyna się rozglądać za produktami dla duszy, przykłady: pełne teatry w Warszawie i wzrost ich ilości, również pełne kościoły.

9. Śledząc poczynania takiego np. KABANOSA, można mieć nadzieję, że ludzie nadal chcą słuchać pokręconych tekstów i połamanej stylistycznie muzyki. Jest nadzieja, że są słuchacze o bardziej wyrafinowanym podniebieniu muzycznym i wyczulonym smaku? Co Wy chcecie im dać?

Dajemy naszą muzykę, również w wersji darmowej na Myspace. Mamy nadzieje, że słuchacze również dadzą coś z siebie, czyli poświęcą trochę uwagi, bo tego taka muzyka wymaga. Należy przesłuchać ją min. 3 razy i… fan trafiony.

 10. Chodzicie jeszcze na koncerty? Słuchacie muzyki?

Tak chodzimy, coraz więcej mamy do tego okazji. Staramy się wyszukiwać perełki takie jak Dead Can Dance, Tindersticks, Swans i co roku koncert w Węgorzewie jako, że stamtąd pochodzę. W radiu i TV niestety sama popelina, ale są na szczęście duże biblioteki muzyczne z przeszłości więc jest jeszcze co posłuchać.

11. Na zakończenie zapytam o płytę raz jeszcze. „Łupiąc Kamienie”, czyli dążąc do znalezienia innego doskonalszego kształtu w nieobrobionej surowej bryle? A może, dokonując przełomu, jak w Epoce „Kamienia Łupanego” ? Czy jeszcze coś innego?

Tak, to dobre stwierdzenie: „dążąc do znalezienia innego doskonalszego kształtu w nieobrobionej surowej bryle”…

 

Justyna „justisza” Szadkowska